Mózgi, mózgi, mózgi
Wczoraj naprawdę podobało mi się na spotkaniu klubu Jackpot Speakers. Ten klub Toastmasters działa dużo inaczej niż mój, skupiając się głównie na krytyce i dyskusji a mniej na przestrzeganiu formalnej struktury typowego spotkania Toastmasters. Linda Bowns oraz Jeff Lowe, odpowiednio pierwsze i trzecie miejsce w konkursie o jakim wspominałem w poprzednim wpisie [przyp. tłum: Ten wpis nie został przetłumaczony] takż wzięli w nim udział, zatem cała nasza trójka zwyciężców była tam razem. Spędziliśmy około godziny rozbierając na części przemówienie Lindy, by pomóc udoskonalić je jeszcze bardziej zważywszy na fakt, że będzie ona reprezentować naszą całą dywizję (25 klubów w sumie) w konkursie całego dystryktu. Jej mowa była niesamowicie dobra, ale każdy z nas dostarczył wiele pomysłów, by mogła uczynić ją jeszcze lepszą. Zostałem nawet na dodatkowe pół godziny po dwugodzinnym spotkaniu i sam też dostałem mnóstwo niesamowitych porad i pomysłów. Wspaniale jest trzymać się z ludźmi, którzy mają ponad 10 razy więcej doświadczenia niż ja w tym zakresie. Uczenie się od takich osób to ogromny skrót do sukcesu w jakimkolwiek przedsięwzięciu.
Użyłem tego samego podejścia kiedy starałem się zarobić na życie tylko z sprzedawnia oprogramowania shareware w roku 1999. W tym czasie zarabiałem tylko 300$ miesięcznie na sprzedaży oprogramowania, a chciałem by było to przynajmniej 10x więcej, tak bym przynajmniej mógł się z tego utrzymać. Wstąpiłem więc do stowarzyszenia Association of Shareware Professionals (tak naprawdę członkiem byłem od 1996 ale nigdy nie korzystałem z tego) i wyszukałem osoby, które wydawały się zarabiać 50-100K $ na rok ze sprzedaży oprogramowania. Zacząłem wyciągać od nich jak najwięcej porad i informacji, głównie poprzez konwersacje przez email. Tyle tylko, że jeśli nikt Cię nie zna, to nie dostaniesz zbyt wiele dobrych porad od ludzi sukcesu. Dlatego też starałem się dostać do rady stowarzyszenia i pomimo, że przegrałem tylko czterema głosami to odniosłem sukces, gdyż z samego faktu, że kandydowałem inne osoby miały szanse mnie poznać. Miesiąc później i tak zostałem vice prezydentem co pozwoliło mi uzyskać więcej wpływów. Dodatkowo zacząłem pisać także dużo darmowych artykułów do newslettera, że udało mi się zdobyć reputację współpracownika, który daje coś od siebie a nie tylko pijawki. Nie możesz tylko wyciągać wiedzy z ludzi, jeśli sam nie dajesz nic w zamian. Efekt tego był taki, że mogłem prosto zabiegać o poradę od osób, których wyniki sprzedażowe były 10x lepsze niż moje.
To podejście sprawdziło się bardzo dobrze - zajeło mi tylko 6 miesięcy i jeden produkt by zwiększyć moje przychody z shareware’u dziesięciokrotnie. Dalej wystarczyło już działać podobnie, wkrótce osiągając 6 cyfr w ciągu roku, zawsze rozpoznając ludzi, którzy już byli na poziomie, który zamierzałem osiągnać.
Duży błędem popełniamym przez osoby, które próbują osiągnąć sukcesy w jakiejś dziedzinie jest proszenie o radę osób, które nie osiągają jeszcze odpowiednich wyników. Przykładowo, załóżmy, że zarabiasz teraz $60 tysięcy na rok i chcesz zarabiać dwa razy więcej. Większość osób szuka porady u swoich przyjaciół, którzy zarabiają 50 - 90 tysięcy rocznie i dostaną mnóstwo odpowiedzi. Ale niestety będą one w większości bezużyteczne. Dużo lepiej jest porozmawiać przez 15 minut z osobą, która zarabia 150 tysięcy niż spędzić cały dzień dyskutując z kimś, kto nie jest jeszcze na odpowiednim poziomie. Może to brzmieć jak przesada, ale mnie się nią nie wydaje. Raczej bym wolał dostać odpowiedź na pytanie lub dwa od osoby, która osiągneła dużo więcej sukcesów ode mnie, niż rozmawiać cały dzień z kimś, kto jest w przybliżeniu na tym samym poziomie co ja.
Paradoksalnie porady jakie uzyskasz od osób na twoim poziomie będą często brzmiały dobrze i sensownie. Jednak często jest to zła porada w takim sensie, że może wskazać dużo trudniejszą ścieżkę do osiągnięcia sukcesu, a zwykle wcale nie zadziała. Z drugiej strony, porada od osoby, która jest daleko przed tobą może początkowo brzmi źle albo wręcz lekkomyślnie, lecz jeśli faktycznie posłuchasz się z odrobiną wiary, to często zadziała wspaniale.
Prosty przykład. Kiedy wydałem Dweep w środku 1999 chciałem szybko zbudować sprzedaż. Spytałem się kilkoro ludzi, jak to osiągnać. Osoby, które zarabiały 1000 $ albo mniej miesięcznie ze sprzedaży shareware’u (tak jak ja) niezmiennie miały pomysły, jak mógłbym ulepszy samą grę. Skupiały się one na produkcie oraz na wykonaniu jeszcze większej ilości pracy programistycznej. Ale jedna osoba, którą spytałem (zarabiająca około 10 000) powiedziała mi bym przestał programować i spędził 80% mojego czasu na marketingu produktu przez następne kilka miesięcy. Powiedział by sprzedawać każdego dnia - sprawić by inne strony linkowały do mnie, spróbować wskoczyć wyżej w wynikach wyszukiwarek, wysyłać dużo kopii recenzji itp. Przyjąłem jego radę, gdyż już osiągał wyniki, które ja chciałem mieć i wiedziałem, że jest szczery. Tak więc przez następne kilka miesięcy nie robiłem prawie nic poza nauką marketingu i marketingiem gry. I zadziałało. Z początku nie czułem się dobrze poświęcając tak mało czasu na programowanie, ale nie mogłem narzekać na comiesięczne wzrosty w gotówce i liczbie klientów. Teraz rozumiem, że gdybym poszedł za radą moich rówieśników osiągnałbym jedynie minimalne efekty pomimo, że w tamtym czasie ich porady brzmiały dla mnie dobrze. Skupienie się na produkcie to byłaby zła strategia - zainwestowałbym mnóstwo czasu i energii a uzyskał bardzo mało z tego tytułu. Skupienie się na marketingu było trudniejsze i początkowo nie była to odpowiedźm jaką chciałem usłyszeć, gdyż nie miałem jeszcze zbyt wielu umiejętności w tym zakresie. Jednak to właśnie była ta rzecz, na której musiałem się skupić, by osiągnać poziom sprzedaży jaki chciałem.
Wiele osób kiedy zakłada nowy biznes może nie zwrócić uwagii na istotność marketingu. Wcale nie jest oczywistym jak ważny on jest, szczególnie jeśli miłujesz się w rozwijaniu nowych produktów i usług. Produkt oczywiście jest istotny ale bez odpowiednio dużej ilości czasu i energii poświęconego na marketing, prawie nikt nie będzie o nim wiedział. Jay Abraham powiedział, że marketing jest największym, pojedyńczym czynnikiem, jaki może mieć wpływ, kiedy chcesz zwiększyć sprzedaż i myślę, że ma rację. O ile twój produkt albo usługa nie ma żadnych poważnych braków, często możesz użyskać większy wpływ poprzez poświęcenie dnia, tygodnia albo miesiąca na marketing, niż na ulepszanie i poprawianie samego produktu bądź usługi. Nieintuicyjność tego faktu może tłumaczyć, dlaczego tak wiele nowych biznesów upada albo popada w stagnacje.
Idąc jednak dalej, myślę, że są jeszcze inne powody, dla których ludzie nie próbują szukać porady u tych, który radzą sobię dużo lepiej w pewnej dziedzinie. Na pewno znaczenia może tutaj mieć pewien poziom onieśmielenia. Jedyna rzecz jaką mogę zasugerować to pójść do przodu, poczuć się śmiało i zapytać mimo wszystko. Głębszym problemem to, że ludzie nie chcą słyszeć rad, które sprawią, że będą musielie skonfrontować się z własnymi słabościami. Przykładowo, jeśli nie jesteś dobry z marketingu albo go nie lubisz, to słuchanie kogoś mówiącego, że jest to klucz do wielkiego sukcesu, może nie być tym co właśnie chcesz usłyszeć. Łatwiej jest słuchać ludzi, którzy powiedzą Ci by poprawić produkt, szczególnie jeśli jesteś już w tym dobry. Jeśli jednak podążysz tą łatwiejszą ścieżką, to na zawsze odmówisz sobie uzyskania lepszych wyników. Po kilku takich latach będziesz się czuł jakbyś utknął w miejscu, wykonując całą tą pracę, która prowadzi Cię do nikąd. Wiele zrobisz, ale to nie dostarczy zbyt szczególnych rezultatów. Powodem dla którego tak się dzieje, jest to, że często nieświadomie naśladujemy osoby, które także utknęły na swojej drodze.
Szukanie i podążanie za radę tych, którzy już osiągają rezultaty, na jakich Ci zależy brzmi jak zdrowy rozsądek. O wykonywaniu tych czynności konsekwentnie można jednak powiedzieć wszystko, ale nie to, że zdarza się to często. Nie krępuj się więc jednak w tym wypadku zachowywać niezwyczajnie.
Oryginalny artykuł: Brains Brains Brains, Tłumaczenie na podstawie licencji: Public Domain.